Będąc w ciąży poczyniamy wiele przygotować do porodu, na tym głównie się skupiamy, o tym myślimy, tego się boimy. Często wychodzimy z założenia, że po porodzie najważniejsze mamy już za sobą. Powiedziałabym, że to pół prawda ☺. Poród jest niebywałym wydarzeniem i blisko mi, aby myśleć o nim również jako o wydarzeniu psychicznym a nie jedynie fizycznym, ale to temat na co najmniej kolejny artykuł, jak nie dwa ☺. Połóg to czas, do którego należy się solidnie przygotować. Poniżej wyjaśniam z jakich powodów może on być trudny, na co zwrócić uwagę oraz jak się na ten czas przygotować by pomóc matce, ojcu i dziecku.

Dlaczego połóg może okazać się trudny?

  1. Liczymy na swój instynkt macierzyński. Będziemy mieć w domu dziecko, ale ja będę widziała jak się nim zająć, instynkt macierzyński mi to podpowie – myśli kobieta. Będziemy mieć w domu dziecko, ale instynkt jej podpowie – myśli mężczyzna, ona będzie wiedziała. I finalnie okazuje się, że instynkt nie mówi nic. Nie mówi, jak przystawić dziecko do piersi, jak je uspokoić, jak odczytać czego potrzebuje. I nagle okazuje się, że to co miało na nas spłynąć niczym duch święty nie pojawia się i budzi popłoch. Co teraz? Warto wiedzieć, że pojęcie instynktu macierzyńskiego to mglisty konstrukt wprowadzający sporo zamieszania, ponieważ skoro powinnam to wiedzieć, czuć czego potrzebuje moje dziecko a nie wiem i nie czuję to stąd już bardzo blisko do stwierdzenia, którym matki namiętnie się terroryzują – „JESTEM ZŁĄ MATKĄ”. Drogie mamy, przystawianie do piersi, odczytywanie sygnałów dziecka, rozpoznawanie płaczu, ukojenie w płaczu czy bólu to UMIEJĘTNOŚCI, takie jak na przykład jazda na rowerze. Tego trzeba się nauczać, trzeba praktykować a powiedzenie, że praktyka czyni mistrza jest w tym momencie jak najbardziej prawdziwe. Szczególnie jeśli to Wasze pierwsze dziecko i nigdy wcześniej nie mieliście do czynienia z noworodkiem. No zastanówcie się. Tu nie działa żadna magia, nie oczekujecie i nie liczcie na to, że będziecie to wiedzieć, potrafić. To czas na naukę i otwartość na zmienność.
  2. Nie rozmawiamy z partnerem/partnerką. Nie planujemy tego, ile kto zostaje w domu, kto będzie wstawał w nocy, kto odwiedzi na po porodzie i kiedy oraz na jak długo. Nie konfrontujemy swoich wizji jak wyobrażamy sobie ojcostwo i macierzyństwo, jakie są nasze potrzeby i obawy. Wychodzimy z założenia, że druga strona powinna to wiedzieć, jakoś to będzie, że pewne rzeczy są oczywiste. Otóż, gdy pracuję z parami spodziewającymi się dziecka nadwyraz często ludzie słyszą swoje punkty widzenia PIERWSZY RAZ w moim gabinecie i to jest przerażające. Rozmowa przed porodem to obowiązek każdej rodzicielskiej pary. Mogę Wam w tym pomóc. Jeśli jesteście zainteresowani proszę o kontakt poprzez formularz kontaktowy pod artykułem.
  3. Nie dzielimy się doświadczeniami. Uczucia jakich doświadczamy w połogu bywają przeróżne i skrajne. Częścią z nich nie chcemy się dzielić z obawy przed oceną, części po prostu się wstydzimy. Gdy przychodzą nam do głowy myśli, że na przykład żałujemy, że zostaliśmy rodzicami, że nie czujemy się dobrze w nowej sytuacji, tęsknimy za dotychczasowym życiem i nie czujemy zalewającej fali miłości do naszego dziecka to prędko wychodzimy z założenia, że coś z nami jest nie tak i na pewno nikt inny, żadna matka i żaden ojciec nie myślą w ten sposób. To nie jest prawda. Rozmawiając z wieloma rodzicami słyszę o tym jak im trudno. Rodzicielstwo podobnie jak ciąża jest idealizowane i odcinamy od niego złość i agresję, która jest przecież integralną częścią życia. To, że o czymś nie mówimy, to, że się czymś nie dzielimy z innymi nie oznacza, że tego nie ma. 
  4. Samotne macierzyństwo. Kiedyś dzieci rodziły się w wielopokoleniowych domach. Rodzice mieli doświadczenie w opiece nad noworodkami, ponieważ zajmowali się rodzeństwem, kuzynostwem itd. W domu mieszkało kilka pokoleń więc dzieci zawsze w nim były, były też ręce do opieki, różne doświadczenia a uwaga i odpowiedzialność za dziecko dzieliła się na co najmniej kilka głów. Kobiety w towarzystwie innych kobiet również mających dzieci spędzały czas na wspólnych podwórkach dzieląc się troskami. To skrajnie inny obraz niż obecnej matki, która zostaje z dzieckiem w domu sama na nawet kilkanaście godzin, spaceruje z dzieckiem sama i sama jest również z własnymi myślami. Nie jesteśmy predysponowane do tego, aby skupiać uwagę w ten specyficzny sposób na dziecku przez tak długi czas. Opieka na dzieckiem nigdy nie była centralnym zajęciem kobiety. Dlatego jest to takie trudne w dużym uproszeniu oczywiście.

Jak przygotować się do połogu?

  1. Porównanie wizji. Jak czas połogu widzi tata, a jak czas połogu widzi mama? Jak wyobrażacie sobie rodzicielstwo? Jak wyobrażasz sobie siebie jako matkę, a jak wyobrażasz sobie swojego partnera jako ojca? Jak wyobrażasz sobie siebie jako ojca, a jak wyobrażasz sobie swoją partnerkę jako matkę? Czego potrzebujesz od swojej partnerki/partnera? Czego się obawiasz? Jak długo tata zostaje w domu? TO OBOWIĄZKOWA ROZMOWA. I czas na nią jest przed porodem nie po i nie w trakcie! ☺
  2. Przemyślani goście. I tu zawsze zalecam asertywność. Jeśli czujecie, że jakaś wasza relacja nie jest satysfakcjonująca a obciążająca dla was to fakt, że urodzi się dziecko nie zmieni jej. Otaczajcie się w tym czasie jedynie osobami, od których wiecie, że jesteście w stanie czerpać pomoc. Ustalcie to, kiedy i kogo i na jak długo chcielibyście gościć. Pamiętajcie, że jeśli ktoś bardzo chce, to nie oznacza to, że może was odwiedzić, nawet jeśli to mama, siostra, ojciec brat, najbliżsi przyjaciele. To Wy o tym decydujecie w oparciu o to jak się czujecie, jak czuje się Wasze dziecko i czego aktualnie potrzebujecie. Niczego nie musicie. Priorytetem jesteście Wy i Wasze dziecko.
  3. Przemyślane założenia. To, że fantazjujemy na temat tego jakie będzie nasze dziecko to fakt. Musimy jednak wziąć pod uwagę to, że dziecko wbrew temu co nadal jeszcze się uważa nie rodzi się jako biała, niezapisana kartka. Temperament jest uwarunkowany biologicznie co oznacza, że wasze dziecko rodzi się JAKIEŚ. Swoje plany i założenia należy odłożyć na bok i najpierw sprawdzić kto dołączył do Waszej rodziny. Rodzice często robią założenia typu” „będzie zasypiało w łóżeczku”, „będzie karmione piersią x razy dziennie”, „wtedy i wtedy zostanie z babcią”, będę je karmiła do x miesięcy”, „nie kupię tego, bo nie będzie tego potrzebowało”, „kupię to bo będzie tego potrzebowało” otóż tak…. To się dopiero okaże. Może wam się urodzić dziecko z dużą potrzebą bliskości i w pierwszych miesiącach łóżeczko będzie pełniło funkcję pojemnika na nieprzesortowane pranie. Robimy niepotrzebne założenia, które generują niepotrzebne problemy. To jest jeden z powodów rozczarowania, z którym mierzymy się w połogu i w ogóle w rodzicielstwie. Nie wszystko idzie zgodnie z tym jak planowaliśmy. Zazwyczaj jesteśmy rozczarowani, że nie spełniamy WŁASNYCH oczekiwań i, że dziecko nie zachowuje się TAK jakbyśmy tego chcieli. I jest problem, tylko z kim? z dzieckiem czy ze mną? I nie oznacza to, że sobie nie radzimy, chyba że próbujemy nagiąć rzeczywistość do własnych planów. Rodzice często próbują to robić, a to droga do nikąd w dodatku ciężka i okupiona okropną frustracją. Dużo łatwiej i dużo efektywniej jest otworzyć się na to co jest.
  4. Czujność. To apel zarówno do matek jak i do ojców. Mam na myśli czujność na stany psychiczne matki. A żeby być czujnym należy wiedzieć na co. Dlatego pomimo tego, że często myślimy, że temat depresji poporodowej jest zarezerwowany dla kogoś innego i wierzymy, że będzie dobrze, nie będziemy zapeszać itd. Będziecie mieć pod opieką noworodka. Dobra kondycja psychiczna matki i ojca jest dla niego kluczowa. Minimum informacji na ten temat musicie mieć, jak to przebiega, kiedy reagować albo przynajmniej zapiszcie sobie mój numer. Nie dajcie się zaskoczyć!

Jak pomóc matce?

I tu zwracam się do głównie do Was Panowie

  1. Nie oceniamy. Trudności emocjonalne w połogu przeżywane są naprawdę. Stwierdzenia typu „Weź się w garść”, „Nie jest tak źle”, „zajmij się dzieckiem a nie sobą” nie pomogą. Potęgują jedynie lęk.
  2. Prosimy o pomoc. Jeśli widzicie, że sytuacja Was przerasta proście o pomoc, natomiast jedynie te osoby, od których tę pomoc umiecie wziąć. Rodzina, przyjaciele. Jeśli to nie przynosi rezultatu poproście o wsparcie specjalistę (psycholog, położna).
  3. Jesteśmy w tym razem. Odłóżcie na bok wszelkie obowiązki, postarajcie się tak zagospodarować ten czas, aby matka nie zostawała sama. Jeśli ojciec dziecka z jakichś powodów nie może być obecny szukamy „zastępstwa”. Ważne jest jednak to, aby ojciec dziecka był w domu przez wcześniej ustalony czas lub dłużej, jeśli tego wymaga sytuacja.

Jak pomóc niemowlęciu?

  1. Zadbać o kondycję związku*. To trudne zadanie. Nie wszystkich rzeczy jesteśmy świadomi i nie zawsze jest tak jak nam się wydaje. Jednak wszelkie niewypowiedziane rzeczy, niespełnione potrzeby i pragnienia zabierają przestrzeń. A noworodek będzie potrzebował jej dużo. To co możecie zrobić to porozmawiać o Waszym związku, jak się w nim czujecie i czego potrzebujecie przygotowując tym samym bezpieczne miejsce dla dziecka.
  2. Zadbać o kondycję matki*. Kondycja psychiczna matki w ciąży wpływa między innymi na to jak wejdzie ona w macierzyństwo, a tym samym jaką opiekę zapewni noworodkowi. Kobieta pogrążona w problemach i trudnościach emocjonalnych jest skupiona na sobie i może być psychicznie niedostępna dla noworodka. To co ważne w tym momencie to to że, komfort noworodka zależy w głównej mierze od psychicznej dostępności matki.
  3. Odpowiadać na potrzeby. Nie ma mowy o wychowywaniu, ustalaniu zasad, stawianiu granic. Jest na to za wcześnie. Przyjdzie na to czas. Głównym zadaniem rodzica jest odpowiadać na potrzeby niemowlęcia. Niemowlę jest całkowicie zależne od opiekuna. Od tego jak skuteczne jest w przywoływaniu go zależy jego przetrwanie. To jest bardzo silny lęk. Na podstawie tego jak otoczenie (rodzice) odpowiadają na potrzeby niemowlęcia niemowlę tworzy sobie obraz świata. Świat jest albo przyjazny – spełniający potrzeby, albo zagrażający i odrzucający – niespełniający potrzeb. Ten obraz świata idzie z dzieckiem przez życie.
  4. Odtwarzać środowisko wewnątrzmaciczne. Środowisko wewnątrzmaciczne to jedyne jaki dziecko zna. Poród to stres  i ogromna strata związana właśnie z utratą środowiska wewnątrzmacicznego. By pomóc noworodkowi przejść przez ten czas rodzice powinni próbować odtwarzać niemowlęciu środowisko wewnątrzmaciczne. Otulać je, krępować, kołysać, nosić, bujać, przytulać, kangurować- dbać o kontakt skóra do skóry, by noworodek słyszał bicie naszego serca.

*jak widzicie droga do dobrej kondycji niemowlęcia „biegnie” przez dobrą kondycję matki, na którą ma wpływ również ojciec. To naczynia połączone.

Jak pomóc ojcu ?

I tu zwracam się głównie do was Panie.

  1. Włączyć w obowiązki. To, że ojcowie są obecni i zaangażowani w opiekę na dzieckiem to stosunkowo świeża sprawa. Tak naprawdę to dopiero drugie pokolenie, które otwarcie deklaruje chęć uczestnictwa. Z jednej strony kobiety bardzo tego pragnęły czując, że to dobre dla wszystkich a z drugiej bywa tak (często nieświadomie), że obawiają się zdetronizowania. W życiu codziennym objawia się to pouczaniem, niedopuszczaniem do dziecka i obawami o jakość opieki. To apel do mam o danie możliwości i włączenie ojca w opiekę nad dzieckiem w tej niepewnej dla niego sytuacji. Ojcowie pytają mnie co mogą robić z dzieckiem. Odpowiadam – wszystko, za wyjątkiem karmienia piersią ☺. 
  2. Zauważyć trud. Gdybym miała procentowo zobrazować, jak rozkłada się uwaga na poszczególnych członków wydarzenia jakim jest przyjście na świat to przedstawiłabym to następująco: dziecko 70%, matka 25%, ojciec 5 %. Narodziny dziecka to ważne wydarzenie, które jest obciążające również dla ojca. Często mówi się o ojcach jako o nieobecnych, że znikają w pracy, nie angażują się w sprawy domowe. Warto wiedzieć, że mężczyzna wychodzi z założenia, że pracując dba o bezpieczeństwo rodziny, jej stabilność finansową. Właśnie to jest w niego wdrukowane jako jego główny obowiązek. Dlatego jeśli bardziej angażuje się w pracę nie zawsze oznacza to, że izoluje się tylko to, że  bardziej przykłada do tego na czym uważa, że się zna, właśnie w trosce o swoją rodzinę.
  3. Dać przestrzeń. Gdy rozmawiam z ojcami to pytam czego potrzebują. Instrukcji, konkretnych zadań – odpowiadają najczęściej. Jest to dla mnie wyraźny sygnał, że bycie ojcem traktują jaką rolę, która wymaga posiadania wiedzy, doświadczenia, narzędzi, zasad itd. A gdyby spojrzeć na ojcostwo jako na relację a nie rolę? Rola wymaga z góry określonych zachowań. Na przykład rola szef – deleguje zadania, dba o realizację celów, ma narzędzia do egzekwowania itd. Natomiast relacja uwzględnia dwie strony i jest różna o tyle, że tworzą ją dwie osoby i tę drugą perspektywę też musimy uwzględnić, aby była to relacja. Pytam jakich narzędzi potrzebujesz by być ojcem? Wiedzieć jak usypiać, jak uspokoić jak spędzić czas…- odpowiadają ojcowie. Tylko, że na to nie ma gotowych odpowiedzi. By to wiedzieć jedyne czego potrzebujesz to poznać własne dziecko a do tego żadne narzędzia nie okażą się przydatne. A żeby poznać swoje dziecko trzeba z nim spędzać czas. To tyle, albo i aż.

Jeśli macie jakieś pytania poniżej znajduje się formularz kontaktowy. Pytajcie śmiało!

Sylwia Kopka
Psychoterapeutka

kontakt@sylwiakopka.pl / www.sylwiakopka.pl