SIDS – nie bój się! Poznaj zasady bezpiecznego łóżeczka.

SIDS – nie bój się! Poznaj zasady bezpiecznego łóżeczka.

Dla wielu przyszłych rodziców hasło SIDS lub nagła śmierć łóżeczkowa budzi lęk i przerażenie. Nic dziwnego, sama nazwa nie jest przyjemna i może dać upust wyobraźni rodzica. Jednak kiedy przyjrzymy się bliżej temu ważnemu tematowi, można odetchnąć, mamy wpływ na wiele spraw i sytuacji, które mogą (a przecież nie muszą) się wydarzyć! Logiczne jest, że każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka, co nie oznacza, że nie popełnia błędów. Tak to już bowiem jest w tym naszym rodzicielskim życiu. A swoją drogą: pokażcie mi rodzica, który jest nieomylny 😀? Ja takiego nie znam, łącznie ze mną, mamą dwójki dzieci, specjalistą ds. zdrowia publicznego. Ważne, że nawet jeśli nieświadomie je popełniamy, możemy nasze przyzwyczajenia czy zachowania skorygować.
Od początku. Nazwa SIDS (sudden infant death syndrome) pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i oznacza syndrom nagłej śmierci noworodka, zwany inaczej nagłą śmiercią łóżeczkową, której przyczyny nie można wyjaśnić (!). W samych tylko Stanach Zjednoczonych rocznie około 3500 niemowląt nie budzi się z powodu SIDS. Szacuje się, że 2 na 1000 dzieci umiera w wyniku nagłej śmierci łóżeczkowej. Amerykańska Akademia Pediatrii (AAP) wydała listę bardzo przydatnych zaleceń, z którymi powinni zapoznać się rodzice. Wszystko po to aby zminimalizować możliwość wystąpienia SIDS.
Poznaj zatem podstawowe zalecenia!

1.Układaj niemowlę do snu na pleckach.
Pierwsze zalecenia amerykańskie dotyczące układania dziecka do snu na plecach zostały opublikowane już w 1992 roku i spowodowały zmniejszenie częstości występowania SIDS o 40%. Badania pokazują, że pozycja na plecach minimalizuje ryzyko zadławienia się i aspiracji (nawet u dzieci, które cierpią na refluks żołądkowo-przełykowy).
Tak więc, układaj dziecko na pleckach do snu aż do 12. miesiąca życia. Pozycja na brzuszku jest dopuszczalna wtedy, gdy dziecko jest pod Twoją kontrolą (obserwacją) lub maluszek sam potrafi ją zmienić.

2.Stosuj twarde podłoże (materac).
To bardzo ważne zalecenie. Wybieraj twardy, atestowany materac. Prześcieradło powinno być dostosowane do wielkości materaca oraz bardzo dokładnie na nim zaciągnięte (tak, aby nie tworzyły się na nim żadne niebezpieczne zgrubienia czy zniekształcenia). Jednocześnie zaleca się, aby przynajmniej do 1. roku życia nie stosować poduszki pod głowę. Pamiętaj też, ze maluch podczas mimowolnych ruchów rączkami w łóżeczku może naciągnąć sobie nieświadomie na buźkę kołderkę lub kocyk. Na początku lepiej zrezygnować z tradycyjnej pościeli pt. poduszka i kołderka.

3. Karm naturalnie.
Zaleca się karmienie piersią minimum do 6. miesiąca życia niemowlęcia. Dodam jeszcze od siebie: im dłużej, tym lepiej!

4. Zaleca się spanie malucha w tym samym pomieszczeniu co rodzice.
Zalecenia wskazują aby spać w tym samym pokoju przynajmniej do ukończenia przez dziecko 6. miesiąca życia. Jednocześnie AAP jest przeciwna spaniu w tym samym łóżku (współspanie). Dla bezpieczeństwa maluszka można posłużyć się na przykład specjalną dostawką do łóżka rodziców. Dziecko ma wtedy swoją własną, bezpieczną przestrzeń do snu, a jednocześnie jest blisko rodziców.
Zdaję sobie sprawę, że to zalecenie może nie spotkać się z aprobatą wielu rodziców oraz najmłodszych. Piszę to jako mama, której jedno z dzieci uwielbia się przytulać, a w okresie niemowlęcym było wręcz nieodkładalne. W wyniku zmęczenia zdarzało nam się spać w jednym łóżku niejednokrotnie… Zawsze kiedy się budziłam, byłam przerażona, bo zmęczenie powodowało, że nie kontrolowałam moich ruchów podczas snu. Zdałam sobie sprawę, że taka sytuacja może być po prostu niebezpieczna. Scenariusz z nagłym zaśnięciem zdarzał mi się również podczas nocnych karmień. Kiedy powtórzyło się to parę razy, zaczęłam stosować budzik 😊.

5. Nie stosuj żadnych miękkich przedmiotów w łóżeczku.
Bezpieczne łóżeczko to puste łóżeczko! Twardy materac z porządnie zaciągniętym materacem, bez poduszki, kołderki, kocyka, ochraniaczy, klinów, baldachimów, maskotek czy innych luźno ułożonych przedmiotów. Wszystkie luźne przedmioty, które dziecko może zarzucić sobie na twarz, albo takie, do których dziecko może przylgnąć, zwiększają ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej. Warto rozważyć zakup śpiworka lub otulacza.
Idealnie sprawdzi się tutaj otulacz Medbest, który jednocześnie dba o rozwój fizjologiczny malucha (łącznie ze stawami biodrowymi).

6. Rozważ włączenie dziecku smoczka do snu.
To zalecenie powstało z obserwacji AAP, z których wynika, że stosowanie smoczka zmniejsza ryzyko SIDS. Pamiętajmy, że u niemowląt karmionych naturalnie możemy wypróbować smoczek dopiero po stabilizacji karmienia (czyli po około 4-6 tygodniach), u dzieci karmionych mieszanką od urodzenia. Jeśli dziecko nie akceptuje smoczka, nie podajemy mu go na siłę. Niedopuszczalne jest również używanie smoczków z doczepionym łańcuszkiem, sznurkiem czy tasiemką.

7. Nie pal w trakcie ciąży oraz po porodzie.
To chyba oczywiste i nie wymaga dodatkowego komentarza. O fatalnych dla zdrowia skutkach palenia (zarówno dla rodzica, jak i dziecka) napisano już wiele. Dodam jedynie, że palenie w ciąży, jak i również w środowisku dziecka są głównymi czynnikami ryzyka SIDS.

8. Nie pij alkoholu w trakcie ciąży oraz po porodzie.
To zalecenie jest również oczywiste i raczej nie wymaga, jak wyżej, dodatkowego komentarza.

9. Nie przegrzewaj malucha.
Pamiętaj o optymalnej temperaturze do snu (19-21 st. Celsjusza) z jednoczesnym odpowiednim ubiorem. Generalnie zaleca się, aby dziecko miało maksymalnie jedną warstwę ubrań więcej niż osoba dorosła (tak, jak w przypadku spacerów).

10. Uważaj na modne akcesoria do łóżeczka dziecka.
Na rynku jest naprawdę wiele urządzeń, których to producenci zapewniają, że zmniejszają ryzyko SIDS: kliny, pozycjonery, materace rozpraszające dwutlenek węgla, domowe czujniki alarmujące o bezdechu. Nie jest udowodnione działanie tych urządzeń pod kątem zmniejszenia ryzyka SIDS. Warto pamiętać, że ich stosowanie może za to uśpić czujność rodziców.

Droga mamo! Drogi tato! Przekazując Tobie w niniejszym tekście podstawowe zalecenia Amerykańskiej Akademii Pediatrii dotyczące SIDS, chciałam jednoznacznie uświadomić, że mamy ogromny wpływ na bezpieczeństwo oraz zdrowie naszych maluszków. Czasem, upojeni reklamami i pięknymi zdjęciami, kupujemy produkty zbędne lub takie, które mogą być najzwyczajniej na świecie niebezpieczne. I tak, wiem, zdjęcia z pięknymi gadżetami wyglądają zjawiskowo w social mediach, dostaliście „idealny” prezent dla Waszego maluszka… Wszystkie te rzeczy są dla ludzi, dla naszej wygody i estetyki. Zanim je użyjesz sprawdź i pomyśl! Przecież bezpieczeństwo Twojego dziecka jest najważniejsze.
Zdaję sobie sprawę, że możesz jednocześnie nie zgadzać się z wszystkimi zasadami, możesz mieć swoje zdanie, możesz dyskutować. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy na świecie wielu wybitnych specjalistów, wiele badań, wiele obserwacji, z których naukowcy wyciągają wnioski. Dla mnie, dla Ciebie, dla naszych pociech.

Radości z rodzicielstwa!
Justyna Morgaś
specjalista ds. zdrowia publicznego

Nie wiesz w co ubrać maleństwo do snu? Wyjątkowy, bezpieczny, zaprojektowany przez położne i fizjoterapeutów otulacz znajdziesz tutaj! 👇👇👇
https://medbestshop.eu/produkt/otulacz-wiazany-dla-noworodka-medbest-niuniu-od-0-do-3-miesiecy/

Wszystkie zalecenia AAP znajdziesz tutaj 👇👇👇
https://pediatrics.aappublications.org/content/138/5/e20162938

 

Połóg – dlaczego nie należy bagatelizować tego czasu?

Połóg – dlaczego nie należy bagatelizować tego czasu?

Będąc w ciąży poczyniamy wiele przygotować do porodu, na tym głównie się skupiamy, o tym myślimy, tego się boimy. Często wychodzimy z założenia, że po porodzie najważniejsze mamy już za sobą. Powiedziałabym, że to pół prawda ☺. Poród jest niebywałym wydarzeniem i blisko mi, aby myśleć o nim również jako o wydarzeniu psychicznym a nie jedynie fizycznym, ale to temat na co najmniej kolejny artykuł, jak nie dwa ☺. Połóg to czas, do którego należy się solidnie przygotować. Poniżej wyjaśniam z jakich powodów może on być trudny, na co zwrócić uwagę oraz jak się na ten czas przygotować by pomóc matce, ojcu i dziecku.

Dlaczego połóg może okazać się trudny?

  1. Liczymy na swój instynkt macierzyński. Będziemy mieć w domu dziecko, ale ja będę widziała jak się nim zająć, instynkt macierzyński mi to podpowie – myśli kobieta. Będziemy mieć w domu dziecko, ale instynkt jej podpowie – myśli mężczyzna, ona będzie wiedziała. I finalnie okazuje się, że instynkt nie mówi nic. Nie mówi, jak przystawić dziecko do piersi, jak je uspokoić, jak odczytać czego potrzebuje. I nagle okazuje się, że to co miało na nas spłynąć niczym duch święty nie pojawia się i budzi popłoch. Co teraz? Warto wiedzieć, że pojęcie instynktu macierzyńskiego to mglisty konstrukt wprowadzający sporo zamieszania, ponieważ skoro powinnam to wiedzieć, czuć czego potrzebuje moje dziecko a nie wiem i nie czuję to stąd już bardzo blisko do stwierdzenia, którym matki namiętnie się terroryzują – „JESTEM ZŁĄ MATKĄ”. Drogie mamy, przystawianie do piersi, odczytywanie sygnałów dziecka, rozpoznawanie płaczu, ukojenie w płaczu czy bólu to UMIEJĘTNOŚCI, takie jak na przykład jazda na rowerze. Tego trzeba się nauczać, trzeba praktykować a powiedzenie, że praktyka czyni mistrza jest w tym momencie jak najbardziej prawdziwe. Szczególnie jeśli to Wasze pierwsze dziecko i nigdy wcześniej nie mieliście do czynienia z noworodkiem. No zastanówcie się. Tu nie działa żadna magia, nie oczekujecie i nie liczcie na to, że będziecie to wiedzieć, potrafić. To czas na naukę i otwartość na zmienność.
  2. Nie rozmawiamy z partnerem/partnerką. Nie planujemy tego, ile kto zostaje w domu, kto będzie wstawał w nocy, kto odwiedzi na po porodzie i kiedy oraz na jak długo. Nie konfrontujemy swoich wizji jak wyobrażamy sobie ojcostwo i macierzyństwo, jakie są nasze potrzeby i obawy. Wychodzimy z założenia, że druga strona powinna to wiedzieć, jakoś to będzie, że pewne rzeczy są oczywiste. Otóż, gdy pracuję z parami spodziewającymi się dziecka nadwyraz często ludzie słyszą swoje punkty widzenia PIERWSZY RAZ w moim gabinecie i to jest przerażające. Rozmowa przed porodem to obowiązek każdej rodzicielskiej pary. Mogę Wam w tym pomóc. Jeśli jesteście zainteresowani proszę o kontakt poprzez formularz kontaktowy pod artykułem.
  3. Nie dzielimy się doświadczeniami. Uczucia jakich doświadczamy w połogu bywają przeróżne i skrajne. Częścią z nich nie chcemy się dzielić z obawy przed oceną, części po prostu się wstydzimy. Gdy przychodzą nam do głowy myśli, że na przykład żałujemy, że zostaliśmy rodzicami, że nie czujemy się dobrze w nowej sytuacji, tęsknimy za dotychczasowym życiem i nie czujemy zalewającej fali miłości do naszego dziecka to prędko wychodzimy z założenia, że coś z nami jest nie tak i na pewno nikt inny, żadna matka i żaden ojciec nie myślą w ten sposób. To nie jest prawda. Rozmawiając z wieloma rodzicami słyszę o tym jak im trudno. Rodzicielstwo podobnie jak ciąża jest idealizowane i odcinamy od niego złość i agresję, która jest przecież integralną częścią życia. To, że o czymś nie mówimy, to, że się czymś nie dzielimy z innymi nie oznacza, że tego nie ma. 
  4. Samotne macierzyństwo. Kiedyś dzieci rodziły się w wielopokoleniowych domach. Rodzice mieli doświadczenie w opiece nad noworodkami, ponieważ zajmowali się rodzeństwem, kuzynostwem itd. W domu mieszkało kilka pokoleń więc dzieci zawsze w nim były, były też ręce do opieki, różne doświadczenia a uwaga i odpowiedzialność za dziecko dzieliła się na co najmniej kilka głów. Kobiety w towarzystwie innych kobiet również mających dzieci spędzały czas na wspólnych podwórkach dzieląc się troskami. To skrajnie inny obraz niż obecnej matki, która zostaje z dzieckiem w domu sama na nawet kilkanaście godzin, spaceruje z dzieckiem sama i sama jest również z własnymi myślami. Nie jesteśmy predysponowane do tego, aby skupiać uwagę w ten specyficzny sposób na dziecku przez tak długi czas. Opieka na dzieckiem nigdy nie była centralnym zajęciem kobiety. Dlatego jest to takie trudne w dużym uproszeniu oczywiście.

Jak przygotować się do połogu?

  1. Porównanie wizji. Jak czas połogu widzi tata, a jak czas połogu widzi mama? Jak wyobrażacie sobie rodzicielstwo? Jak wyobrażasz sobie siebie jako matkę, a jak wyobrażasz sobie swojego partnera jako ojca? Jak wyobrażasz sobie siebie jako ojca, a jak wyobrażasz sobie swoją partnerkę jako matkę? Czego potrzebujesz od swojej partnerki/partnera? Czego się obawiasz? Jak długo tata zostaje w domu? TO OBOWIĄZKOWA ROZMOWA. I czas na nią jest przed porodem nie po i nie w trakcie! ☺
  2. Przemyślani goście. I tu zawsze zalecam asertywność. Jeśli czujecie, że jakaś wasza relacja nie jest satysfakcjonująca a obciążająca dla was to fakt, że urodzi się dziecko nie zmieni jej. Otaczajcie się w tym czasie jedynie osobami, od których wiecie, że jesteście w stanie czerpać pomoc. Ustalcie to, kiedy i kogo i na jak długo chcielibyście gościć. Pamiętajcie, że jeśli ktoś bardzo chce, to nie oznacza to, że może was odwiedzić, nawet jeśli to mama, siostra, ojciec brat, najbliżsi przyjaciele. To Wy o tym decydujecie w oparciu o to jak się czujecie, jak czuje się Wasze dziecko i czego aktualnie potrzebujecie. Niczego nie musicie. Priorytetem jesteście Wy i Wasze dziecko.
  3. Przemyślane założenia. To, że fantazjujemy na temat tego jakie będzie nasze dziecko to fakt. Musimy jednak wziąć pod uwagę to, że dziecko wbrew temu co nadal jeszcze się uważa nie rodzi się jako biała, niezapisana kartka. Temperament jest uwarunkowany biologicznie co oznacza, że wasze dziecko rodzi się JAKIEŚ. Swoje plany i założenia należy odłożyć na bok i najpierw sprawdzić kto dołączył do Waszej rodziny. Rodzice często robią założenia typu” „będzie zasypiało w łóżeczku”, „będzie karmione piersią x razy dziennie”, „wtedy i wtedy zostanie z babcią”, będę je karmiła do x miesięcy”, „nie kupię tego, bo nie będzie tego potrzebowało”, „kupię to bo będzie tego potrzebowało” otóż tak…. To się dopiero okaże. Może wam się urodzić dziecko z dużą potrzebą bliskości i w pierwszych miesiącach łóżeczko będzie pełniło funkcję pojemnika na nieprzesortowane pranie. Robimy niepotrzebne założenia, które generują niepotrzebne problemy. To jest jeden z powodów rozczarowania, z którym mierzymy się w połogu i w ogóle w rodzicielstwie. Nie wszystko idzie zgodnie z tym jak planowaliśmy. Zazwyczaj jesteśmy rozczarowani, że nie spełniamy WŁASNYCH oczekiwań i, że dziecko nie zachowuje się TAK jakbyśmy tego chcieli. I jest problem, tylko z kim? z dzieckiem czy ze mną? I nie oznacza to, że sobie nie radzimy, chyba że próbujemy nagiąć rzeczywistość do własnych planów. Rodzice często próbują to robić, a to droga do nikąd w dodatku ciężka i okupiona okropną frustracją. Dużo łatwiej i dużo efektywniej jest otworzyć się na to co jest.
  4. Czujność. To apel zarówno do matek jak i do ojców. Mam na myśli czujność na stany psychiczne matki. A żeby być czujnym należy wiedzieć na co. Dlatego pomimo tego, że często myślimy, że temat depresji poporodowej jest zarezerwowany dla kogoś innego i wierzymy, że będzie dobrze, nie będziemy zapeszać itd. Będziecie mieć pod opieką noworodka. Dobra kondycja psychiczna matki i ojca jest dla niego kluczowa. Minimum informacji na ten temat musicie mieć, jak to przebiega, kiedy reagować albo przynajmniej zapiszcie sobie mój numer. Nie dajcie się zaskoczyć!

Jak pomóc matce?

I tu zwracam się do głównie do Was Panowie

  1. Nie oceniamy. Trudności emocjonalne w połogu przeżywane są naprawdę. Stwierdzenia typu „Weź się w garść”, „Nie jest tak źle”, „zajmij się dzieckiem a nie sobą” nie pomogą. Potęgują jedynie lęk.
  2. Prosimy o pomoc. Jeśli widzicie, że sytuacja Was przerasta proście o pomoc, natomiast jedynie te osoby, od których tę pomoc umiecie wziąć. Rodzina, przyjaciele. Jeśli to nie przynosi rezultatu poproście o wsparcie specjalistę (psycholog, położna).
  3. Jesteśmy w tym razem. Odłóżcie na bok wszelkie obowiązki, postarajcie się tak zagospodarować ten czas, aby matka nie zostawała sama. Jeśli ojciec dziecka z jakichś powodów nie może być obecny szukamy „zastępstwa”. Ważne jest jednak to, aby ojciec dziecka był w domu przez wcześniej ustalony czas lub dłużej, jeśli tego wymaga sytuacja.

Jak pomóc niemowlęciu?

  1. Zadbać o kondycję związku*. To trudne zadanie. Nie wszystkich rzeczy jesteśmy świadomi i nie zawsze jest tak jak nam się wydaje. Jednak wszelkie niewypowiedziane rzeczy, niespełnione potrzeby i pragnienia zabierają przestrzeń. A noworodek będzie potrzebował jej dużo. To co możecie zrobić to porozmawiać o Waszym związku, jak się w nim czujecie i czego potrzebujecie przygotowując tym samym bezpieczne miejsce dla dziecka.
  2. Zadbać o kondycję matki*. Kondycja psychiczna matki w ciąży wpływa między innymi na to jak wejdzie ona w macierzyństwo, a tym samym jaką opiekę zapewni noworodkowi. Kobieta pogrążona w problemach i trudnościach emocjonalnych jest skupiona na sobie i może być psychicznie niedostępna dla noworodka. To co ważne w tym momencie to to że, komfort noworodka zależy w głównej mierze od psychicznej dostępności matki.
  3. Odpowiadać na potrzeby. Nie ma mowy o wychowywaniu, ustalaniu zasad, stawianiu granic. Jest na to za wcześnie. Przyjdzie na to czas. Głównym zadaniem rodzica jest odpowiadać na potrzeby niemowlęcia. Niemowlę jest całkowicie zależne od opiekuna. Od tego jak skuteczne jest w przywoływaniu go zależy jego przetrwanie. To jest bardzo silny lęk. Na podstawie tego jak otoczenie (rodzice) odpowiadają na potrzeby niemowlęcia niemowlę tworzy sobie obraz świata. Świat jest albo przyjazny – spełniający potrzeby, albo zagrażający i odrzucający – niespełniający potrzeb. Ten obraz świata idzie z dzieckiem przez życie.
  4. Odtwarzać środowisko wewnątrzmaciczne. Środowisko wewnątrzmaciczne to jedyne jaki dziecko zna. Poród to stres  i ogromna strata związana właśnie z utratą środowiska wewnątrzmacicznego. By pomóc noworodkowi przejść przez ten czas rodzice powinni próbować odtwarzać niemowlęciu środowisko wewnątrzmaciczne. Otulać je, krępować, kołysać, nosić, bujać, przytulać, kangurować- dbać o kontakt skóra do skóry, by noworodek słyszał bicie naszego serca.

*jak widzicie droga do dobrej kondycji niemowlęcia „biegnie” przez dobrą kondycję matki, na którą ma wpływ również ojciec. To naczynia połączone.

Jak pomóc ojcu ?

I tu zwracam się głównie do was Panie.

  1. Włączyć w obowiązki. To, że ojcowie są obecni i zaangażowani w opiekę na dzieckiem to stosunkowo świeża sprawa. Tak naprawdę to dopiero drugie pokolenie, które otwarcie deklaruje chęć uczestnictwa. Z jednej strony kobiety bardzo tego pragnęły czując, że to dobre dla wszystkich a z drugiej bywa tak (często nieświadomie), że obawiają się zdetronizowania. W życiu codziennym objawia się to pouczaniem, niedopuszczaniem do dziecka i obawami o jakość opieki. To apel do mam o danie możliwości i włączenie ojca w opiekę nad dzieckiem w tej niepewnej dla niego sytuacji. Ojcowie pytają mnie co mogą robić z dzieckiem. Odpowiadam – wszystko, za wyjątkiem karmienia piersią ☺. 
  2. Zauważyć trud. Gdybym miała procentowo zobrazować, jak rozkłada się uwaga na poszczególnych członków wydarzenia jakim jest przyjście na świat to przedstawiłabym to następująco: dziecko 70%, matka 25%, ojciec 5 %. Narodziny dziecka to ważne wydarzenie, które jest obciążające również dla ojca. Często mówi się o ojcach jako o nieobecnych, że znikają w pracy, nie angażują się w sprawy domowe. Warto wiedzieć, że mężczyzna wychodzi z założenia, że pracując dba o bezpieczeństwo rodziny, jej stabilność finansową. Właśnie to jest w niego wdrukowane jako jego główny obowiązek. Dlatego jeśli bardziej angażuje się w pracę nie zawsze oznacza to, że izoluje się tylko to, że  bardziej przykłada do tego na czym uważa, że się zna, właśnie w trosce o swoją rodzinę.
  3. Dać przestrzeń. Gdy rozmawiam z ojcami to pytam czego potrzebują. Instrukcji, konkretnych zadań – odpowiadają najczęściej. Jest to dla mnie wyraźny sygnał, że bycie ojcem traktują jaką rolę, która wymaga posiadania wiedzy, doświadczenia, narzędzi, zasad itd. A gdyby spojrzeć na ojcostwo jako na relację a nie rolę? Rola wymaga z góry określonych zachowań. Na przykład rola szef – deleguje zadania, dba o realizację celów, ma narzędzia do egzekwowania itd. Natomiast relacja uwzględnia dwie strony i jest różna o tyle, że tworzą ją dwie osoby i tę drugą perspektywę też musimy uwzględnić, aby była to relacja. Pytam jakich narzędzi potrzebujesz by być ojcem? Wiedzieć jak usypiać, jak uspokoić jak spędzić czas…- odpowiadają ojcowie. Tylko, że na to nie ma gotowych odpowiedzi. By to wiedzieć jedyne czego potrzebujesz to poznać własne dziecko a do tego żadne narzędzia nie okażą się przydatne. A żeby poznać swoje dziecko trzeba z nim spędzać czas. To tyle, albo i aż.

Jeśli macie jakieś pytania poniżej znajduje się formularz kontaktowy. Pytajcie śmiało!

Sylwia Kopka
Psychoterapeutka

kontakt@sylwiakopka.pl / www.sylwiakopka.pl

Depresja poporodowa

Depresja poporodowa

Depresja poporodowa – co to właściwe oznacza?

Stosunkowo niedawno, gdyż dopiero około 20 – 30 lat temu zaczęto traktować depresję poporodową jako zaburzenie psychiczne. Obecnie obserwuje się również wzrost zainteresowania tematyką trudności emocjonalnych kobiet w okresie okołoporodowym, doceniając destrukcyjny wpływ tego rodzaju zaburzeń na życie matki i dziecka jak i najbliższego otoczenia.

Trudność przed jaką staje kobieta i jej otoczenie w przypadku depresji poporodowej to właściwa diagnoza, czyli ocenienie czy dzieją się na tyle niepokojące rzeczy, że wymaga to wsparcia specjalisty czy są to przejściowe trudności, w których pomóc mogą bliscy. Dzieje się tak z kilku powodów. 

Po pierwsze termin depresja bywa nadużywany. Często spotykamy się z stwierdzeniami „Mam depresję” – gdy ktoś ma gorszy dzień, czyli nadużywamy tego terminu określając nim chwilowe spadki nastroju. 

Po drugie termin depresja bywa niedoceniany. Otoczenie często w lekceważący sposób odnosi się do osób, które cierpią na pogorszenie samopoczucia psychicznego, czyli uważamy, że cierpiąca osoba przesadza.

Po trzecie wiele mówi się o „burzy hormonów” zarówno w ciąży jak i połogu. To, że gospodarka hormonalna ulega w tym czasie zmianie to fakt, jednak tłumaczenie wszelkich trudności emocjonalnych w trakcie ciąży czy połogu hormonami to nadużycie. Nadużycie, które jest prostym wytłumaczeniem, społecznie akceptowalnym, przez co chętnie używanym. Łatwiej „zrzucić” wszystko na hormony i poczekać aż sytuacja się ustabilizuje niż zainteresować się tym co właściwie dzieje się z cierpiącą kobietą. Dotyczy to również samych matek, które również czasami bagatelizują swój stan. Używanie tego uproszczenia jest niebezpieczne, ponieważ może uśpić czujność zarówno matki jak i otoczenia, doprowadzając do sytuacji, których można by uniknąć, gdyby spojrzeć na cierpiącą kobietę/siebie poważnie. Kobieta w połogu znajduje się w jeszcze trudniejszej sytuacji, ponieważ po pierwsze urodziła dziecko, więc powinna być szczęśliwa (takie jest społeczne oczekiwanie), a po drugie jest bombardowana stwierdzeniami typu „Nie denerwuj się, bo to szkodzi dziecku” itp. I to akurat prawda, jednak stwierdzenia tego typu nie służą kobiecie a jedynie podsycają złe samopoczucie powodując dodatkowo poczucie winy.

Co warto wiedzieć:

  • Wszelkie trudności emocjonalne w połogu należy traktować poważnie.
  • Nie należy negatywnie oceniać stanu w jakim znajduje się kobieta. Stwierdzenia „Weź się w garść, zajmij się dzieckiem, nie przesadzaj” jedynie podsycają niepokój.
  • Kobieta po ciąży i porodzie jest obciążona, a jej wyporność psychiczna nadwątlona, stąd też może przestać radzić sobie z tym z czym radziła sobie dotychczas. Często wracają trudności, z którymi walczyła w przeszłości.
  • Nie wszystkie trudności emocjonalne po porodzie można wytłumaczyć zmieniającym się poziomem hormonów.
  • Ciąża i połóg nie są przeciwskazaniami do konsultacji psychologicznej czy psychoterapii.
  • Wczesna interwencja w przypadku trudności emocjonalnych po porodzie może uchronić przed rozwinięciem się depresji poporodowej a tym samym pomóc matce i dziecku zachować prawidłową więź, która jest kluczowa dla prawidłowego rozwoju emocjonalnego dziecka.
  • Nie każda trudność emocjonalna w połogu to depresja. Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.
  • Jeśli do wyboru masz czekać, bądź działać – działaj.

Baby blues czy depresja poporodowa?

Rozróżnienie tych dwóch zjawisk może pomóc w zorientowaniu się z jakiego rodzaju trudnościami mamy do czynienia.

Baby blues to smutek poporodowy, który dosięga nawet 80% kobiet, które właśnie urodziły dziecko. Charakterystyczne jest to, że pojawia się kilka dni po porodzie, trwa około kilku dni do około 2 tygodni oraz ustępuje samoistnie. Z reguły kobieta doświadcza trudności emocjonalnych, może bywać płaczliwa, rozdrażniona czy zlękniona, jednak jest zdolna do prawidłowej opieki nad dzieckiem. Stan ten jest charakterystyczny dla czasu połogu i nie powinien budzić większego niepokoju. Zwykle nieoceniające wsparcie bliskich pomaga.

To co odróżnia depresję poporodową od smutku poporodowego to między innymi moment wystąpienia problemu. Depresja rozwija się w pierwszym miesiącu po porodzie lub nawet kila miesięcy po nim. Nie ustępuje i może mieć zmienny, nawracający charakter. Matka może mieć kilka lepszych dni, po których znów następuje pogorszenie. Depresja poporodowa ma bardzo podobne objawy do depresji występującej w każdym innym okresie życia. Należą do nich między innymi:

  • Obniżona samoocena i wiara we własne możliwości w szczególności brak wiary, że jestem w stanie dobrze zaopiekować się dzieckiem.
  • Poczucie winy i nazywanie siebie „złą matką”.
  • Płaczliwość, brak możliwości cieszenia się relacją z dzieckiem i otoczeniem.
  • Brak nadziei na poprawę (w przypadku depresji zapewnienia, że stan ten minie nie przynoszą rezultatu).
  • Poczucie przygnębienia.
  • Złość i irytacja, która może być kierowana do dziecka lub Partnera.
  • Stany lękowe, napady paniki, natrętne myśli, silna obawa o dziecko lub o własny stan zdrowia.
  • Pobudzenie lub zahamowanie psychoruchowe.
  • Zaburzenia snu – trudność w zasypianiu lub przedwczesne wybudzanie się.
  • Zaburzenia odżywania – brak apetytu lub nadmierne objadanie się.
  • Zaburzenia koncentracji uwagi i pamięci.
  • Unikanie kontaktów społecznych.

Kobieta w depresji ma trudności w sprawowaniu prawidłowej opieki nad dzieckiem. Stan ten wymaga niezwykłej czujności zarówno otoczenia jak i samej kobiety, zwłaszcza, że stan psychiczny matki to już nie tylko sprawa matki, to również sprawa dziecka. Kondycja psychiczna matki nie jest obojętna dla dziecka. Wpływa na relację matka dziecko oraz na jego rozwój emocjonalny i poznawczy. Dlatego nie należy bagatelizować tego stanu i w razie jakichkolwiek wątpliwości skorzystać z konsultacji u psychologa.

Jak właściwie depresja matki wpływa na dziecko.

Dziecko po urodzeniu jest w silnych emocjach, doświadcza stanów lękowych związanych z opuszczeniem środowiska wewnątrzmacicznego, czyli jedynego, które dotychczas znało. Zarówno poród jak i przebywanie na „zewnątrz” to dla dziecka stres i bardzo duża zmiana. Jest przerażone bezkresną przestrzenią (w środowisku wewnątrzmacicznym było ciasno otulone mięśniami macicy) oraz totalną zależnością od matki. Jego przetrwanie zależy od jej dostępności. I chociaż matka pogrążona w depresji jest dostępna dla dziecka fizycznie to nie jest dostępna dla niego psychicznie. Psychiczna dostępność matki jest kluczowa w opiece nad noworodkiem, kluczowa jest również jej psychiczna pojemność i możliwość pomieszczania oraz rozumienia i przetwarzania trudnych emocji dziecka. Matka w depresji jest „odcięta”, skupiona na sobie i swoim problemie, emocjonalnie niedostępna. Nie ma w sobie przestrzeni na dziecko. Taka sytuacja powoduje wzrost lęku dziecka i może spowodować, że dziecko zacznie postrzegać świat zewnętrzny jako nieprzyjazny, niespełniający jego potrzeb. Dziecko czuje się dodatkowo osamotnione a ambiwalencja uczuć względem matki jak i świata wzmaga się. W skrajnych przypadkach dziecko może zostać „zahibernowane chłodem matki”.

Dlaczego stan psychiczny matki to wciąż tabu?

Gdy kobieta zachodzi w ciążę spada na nią sporo nowych obowiązków. Jednym z trudniejszych wymagań przed jakimi staje jest zmierzenie się z ogromną zmianą w swoim życiu bez pełnego przyzwolenia na okazywanie oznak, że jest jej trudno, że boi się, że nie jest pewna, sfrustrowana, rozbita, zła. Dlaczego tak się dzieje? Istnieje zjawisko społecznej idealizacji ciąży a psychiczny aspekt ciąży kojarzy się ludziom jedynie ze szczęściem i radością. To dość paradoksalne, ponieważ większości zmian w życiu towarzyszy strach i przeróżne myśli, niekoniecznie pozytywne, to akurat w przypadku ciąży często właśnie na te negaywne nie ma  miejsca. Powoduje to, że obawiamy się oceny i nie mówimy, gdy czujemy się źle psychiczne. Ukrywamy ten stan – cierpimy w samotności. Tego rodzaju sprawy zazwyczaj trzymane są w „czterech ścianach”, nie dzielimy się tymi doświadczeniami między sobą stąd też nie wiemy, że takie trudności się zdarzają i nie wynika to z faktu, że jesteśmy złymi matkami, czy coś zrobiłyśmy źle. Statystycznie depresją poporodową jest dotkniętych około 15% kobiet. 

MÓWMY GDY CZUJEMY SIĘ ŹLE, REAGUJMY, SZUKAJMY POMOCY. 

MAMO, NAJLEPSZYM CO MOŻESZ ZROBIĆ DLA SWOJEGO DZIECKA TO ZADBAĆ O SIEBIE!

Sylwia Kopka

Psychoterapeutka

www.sylwiakopka.pl

Koszmary senne i lęki nocne u dziecka!

Koszmary senne i lęki nocne u dziecka!

W trzecim roku życia, czyli po drugich urodzinach, dzieci mogą odczuwać niepokój związany z porą snu – rozwinięta już wyobraźnia może powodować niekorzystne skojarzenia z ciemnością, a w nocy mogą pojawić się koszmary senne, czyli złe sny.

Złe sny zdarzają się w płytkiej fazie snu (faza REM), która pojawia się na koniec każdego cyklu snu i przeważa w drugiej części nocy. Dziecko, które ma zły sen może obudzić się z głośnym płaczem i potrzebować wsparcia rodziców przy ponownym zaśnięciu. W takiej sytuacji najlepiej jest zareagować od razu – przytulić, zapewnić, że wszystko jest dobrze, że „to był tylko zły sen” i że zaczekamy przy dziecku, aż zaśnie. To, co jest charakterystyczne dla złych snów, to wyraźne i całkowite wybudzenie się dziecka ze snu oznaczające, że rodzice będą mieli z nim kontakt. W takiej sytuacji mogą uspokajać maluszka dotykiem i głosem, a w jego sypialni pozostawiać włączoną na całą noc małą lampkę o ciepłym odcieniu światła.

Zupełnie innym zjawiskiem są lęki nocne – to sytuacja, w której dziecko „budzi się” z silnym płaczem, czasami wręcz z objawami histerii, ale rodzice nie mają z nim kontaktu. Dzieje się tak dlatego, że to wybudzenie jest pozorne: maluszek nadal pozostaje w głębokiej fazie snu (faza nREM). Mimo otwartych oczu, dziecko nie widzi tego, co się wokół niego dzieje i nie reaguje na to, co robią rodzice. 

Absolutnie odradzam wszelkie próby obudzenia dziecka – nie dość, że jest to bardzo trudne, to jeszcze po takiej pobudce dziecko nie zrozumie, co się z nim stało, ponieważ nie jest świadome swojego epizodu lęku nocnego. Nie będzie też go pamiętać, po przebudzeniu się rano, z tego powodu nie powinno się wracać do tego tematu następnego dnia (może to wzbudzić w dziecku niepokój!).

Najlepszym rozwiązaniem jest towarzyszenie dziecku podczas epizodu lęku nocnego zapewniając mu bezpieczeństwo: delikatnie przytrzymując w łóżeczku, siedząc tuż obok i kontrolując sytuację. Epizody lęku nocnego pojawiają się w pierwszej części nocy, zazwyczaj około godziny 23:00, i trwają od kilku do kilkunastu minut. Jest to niesamowicie trudne przeżycie dla rodziców, ale pamiętajcie, że dziecko pozostaje zupełnie nieświadome tego co się z nim dzieje. Możecie pomóc swojemu dziecku poprzez delikatne zmienianie pozycji jego ciała podczas snu – np. przekręcenie go na boczek, bez wybudzenia, na 30 minut przed spodziewanym epizodem lęków nocnych. Poruszając dziecko zmienicie strukturę jego snu i spowodujecie, że dosłownie prześpi krytyczny moment nocy.

W przypadku, gdy epizody lęków nocnych zdarzają się częściej niż 1-2 razy w tygodniu, warto skontaktować się z lekarzem-specjalistą. 

Monika Huntjens

Certyfikowana Konsultantka ds. Snu Dziecka

Dobry start, człowiek złapał pierwszy oddech i …

Dobry start, człowiek złapał pierwszy oddech i …

Bycie rodzicem to odpowiedzialna rola w naszym życiu. Macierzyństwo wyznacza nam granice, ale także poszerza horyzonty. Kobiety stają się matkami, mężczyźni przejmują odpowiedzialną rolę głowy rodziny, otaczają z troską matkę rodzicielkę oraz świeżo narodzonego potomka. Aby okres połogu, czyli 6 tygodni po porodzie, przebiegał prawidłowo, warto się do niego przygotować. Najlepszym przygotowaniem do macierzyństwa jest wiedza. Młodzi rodzice powinni szukać źródła inspiracji u położnych w edukacji przedporodowej (szkoła rodzenia, domowa szkoła rodzenia) oraz podczas wizyty u położnej/lekarza prowadzącego ciążę. 

Proponuję z dużą dozą umiarkowanego optymizmu przyswajać wiedzę z for dla rodziców. Staranie dobierać informacje uzyskane od znajomych lub innych rodziców.  

Opieka nad dzieckiem powinna być intuicyjna, jednak pewne zachowania rodziców powinny wynikać z zaleceń np. polskiego towarzystwa neonatologicznego czy standardów opieki okołoporodowej. Jeżeli rodzice będą posiadać wiedzę, odpowiednio zareagują w sytuacji kryzysowej, będą odczuwać mniejszy stres w opiece nad dzieckiem, szybciej dostrzegą sytuacje patologiczne.

Pierwsze chwile z dzieckiem.

Bezpośrednio po porodzie drogami i siłami natury dziecko  powinno być położone w ramiona mamy (o ile jego i matki stan na to pozwala). Pierwszy kontakt skóra do skóry powinien trwać nieprzerwalnie 2h. Położna/lekarz powinni ocenić stan dziecka za pomocą skali Apgar w ramionach matki. Dwie pierwsze godziny po porodzie to niezmiernie istotny czas dla matki i dziecka, to czas kolonizacji skóry dziecka oraz przewodu pokarmowego bakteriami ze skóry mamy. Należy pamiętać, że flora bakteryjna od mamy jest dobroczynna i wpływa pozytywnie na rozwój dziecka. Badania naukowe dowodzą, że dzieci, które były kangurowane przez pierwsze 2 h po porodzie fizjologicznym i są karmione piersią, mają najbardziej korzystną florę bakteryjną układu pokarmowego. Jak wspomniałam znaczenie ma też sposób porodu. Podczas porodu fizjologicznego dziecko ma  pierwszy kontakt z florą bakteryjną pochwy/kanału rodnego matki. Biocenoza pochwy wpływa korzystnie na kolonizację dróg oddechowych oraz układu pokarmowego dziecka. Kangurowanie wpływa korzystnie również na matkę, bowiem zmniejsza ryzyko krwotoku poporodowego, wpływa korzystnie na nawiązywanie relacji między dzieckiem i matką. Matki kangurujące mają niższe ryzyko obniżenia nastroju po porodzie. W kontakcie skóra do skóry bezpośrednio po porodzie dziecko wyrównuje oddech, ogrzewa się w ramionach mamy i zaczyna szukać piersi. Nie zapominając o istotnej roli ojca, warto dziecko skolonizować bakteriami taty. Tata przed momentem kulminacyjnym w porodzie może pod własną koszulkę włożyć kocyk, pieluszkę tetrową czy ręcznik. Po narodzinach dziecka i ułożeniu na brzuchu mamy, przykrywa się malucha wcześniej nagrzanym i skolonizowanym przez tatę okryciem.

Kangur po cięciu cesarskim.

Kangurowanie powinno trwać nieprzerwalnie 2 h po porodzie fizjologiczny jak i po cięciu cesarskim (o ile stan dziecka i matki na to pozwalają). Z racji trudność kangurowania na sali operacyjnej, proponuję kontakt skóra do skóry przeprowadzić na sali pooperacyjnej. Podczas zabiegu operacyjnego, o ile dany szpital dysponuje taką możliwością, w oczekiwaniu na mamę, tata może kangurować dziecko urodzone poprzez cięcie cesarskie. Dla mnie, jako doradcy laktacyjnego, najważniejszym argumentem do kangurowania przez tatę jest fakt, iż procedura ta staje się preludium do karmienia piersią, mama bowiem dostaje wyciszonego w ciepłych ramionach taty maluszka.

Karmienie piersią.

Według standardów opieki okołoporodowej każde dziecko, niezależnie od stanu w jakim się znajduje, jako pierwszy powinno otrzymać pokarm mamy czyli siarę. Pierwsze krople mleka, żółtopomarańczowej substancji nazywanej siarą zawierają swoiste przeciwciała z klasy SIgA. Siara jest w pewnym sensie naturalną szczepionką dla młodego organizmu. Dziecko w kontakcie skóra do skóry powinno zainicjować akt ssania. Pierwsze przystawienie do piersi może być trudne, dlatego warto poprosić położną o pomoc. Po pierwszym karmieniu dziecko może „odpoczywać” po porodzie. Czas obniżonej aktywność może trwać nawet 12h, niemniej jednak zaleca się próbę przystawienia dziecka do piersi po 6h od pierwszego karmienia. Następnie dziecko trzeba regularnie motywować do ssania piersi co 2-3h. Mamy nie powinny się zniechęcać, nie martwić małą ilością mleka. Pierś produkuje tyle, ile dziecko potrzebuje. W pierwszych dobach jest to ok. 5-10 ml. W drugiej dobie mamy często zgłaszają, że dziecko „wisi” na piersi. Takie zachowanie malucha też jest pożądane, ponieważ ta intensywność spowoduję uruchomienie kaskady hormonów, a co za tym idzie, zwiększoną produkcję pokarmu. Proponuję przystawiać dziecko w próbach po minimum 15 minut na każdą pierś, najlepiej dwie piersi na jedno karmienie, ażeby pobudzić laktację w pierwszych dniach. Jeśli przystawianie do piersi bardzo boli kobietę powinna poprosić o pomoc położną. Piersi przyzwyczajają się do karmienia, mama może odczuwać dyskomfort, ale nie przeszywający ból. Po dwóch, trzech dniach intensywnej pracy sutki mogą być bardzo drażliwe, mogą pojawić się na całym sutku drobne ranki. Nie powinny one jednak układać się w linię. Jeśli na piersi pojawi się rana w postaci linii oznacza to, że dziecko chwyta nieprawidłowo pierś i należy to skorygować. Poruszone brodawki można smarować własnym mlekiem, maściami do brodawek, ale najlepiej goi dobrze przystawione dziecko do piersi. Między 4 a 6 dobą po intensywnej pracy dziecka, w piersi powinien pojawić się nawał pokarmowy, czyli przepełnienie piersi. Mamy zgłaszają ciężkie, wypełnione piersi. Piersi mogą być bardziej ciepłe niż zazwyczaj. Nawał jest stanem fizjologicznym i nie wymaga żadnego leczenia. Dziecko przystawiamy do obu piersi, jeśli po jedzeniu nadal jest uczucie przepełnienia, można pokarm odciągnąć laktatorem lub ręcznie do momentu poczucia ulgi. Czasem piersi są tak wypełnione, że dziecku trudno złapać napięty sutek. Proponuję niewielką ilość pokarmu odciągnąć laktatorem lub ręcznie, w celu zmiękczenia brodawki. Zimny okład na piersi po karmieniu przyniesie ulgę mamie. Stosowanie okładów z liści schłodzonej kapusty nie zostało udowodnione naukowo, ale mamy często praktykują tą metodę z pozytywnym efektem. W okresie nawału pokarmowego karmienie powinno odbywać się na żądanie zarówno po stronie dziecka, jak i mamy. Karmienie na żądanie w kolejnych dobach to karmienie kiedy mama czuje, że piersi wypełniają się, ale również wtedy, kiedy dziecko odczuwa potrzebę ssania/jedzenia. Przerwy w dzień nie powinny być dłuższe niż 2-3 h a w nocy co 4h. W pierwszym miesiącu życia dziecka zaleca się karmienie 10-12 razy na dobę przy 2 karmieniach nocnych.

Dr n. o zdr. Monika Jodłowska

położna, certyfikowany doradca laktacyjny